Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2012. Pokaż wszystkie posty

30.12.2013

"Próby Ognia" - James Dashner

Tytuł: "Próby Ognia"
Autor: James Dashner
Tytuł oryginalny: "The Scorch Trials"
Ilość stron: 420
Seria: Trylogia Więzień Labiryntu
Tom: II
Ocena: 5/6

Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie.
W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu.
Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą.
Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.
Ale DRESZCZ przygotował im na tej drodze wiele niespodzianek. Wiele krwawych niespodzianek...


Próby Ognia Jamesa Dashnera jest drugą częścią trylogii "Więzień Labiryntu". Ten tom bardzo mi się spodobał, nie wiem czy nie zaryzykować nawet stwierdzenia, że jest lepszy niż poprzednia część, bo naprawdę, o ile pierwsza nie zachwyciła mnie, to ta już miała 'to coś'.

Akcja książki rozpoczyna się w miejscu, w którym skończyła się poprzednia. Thomas i inni streferzy trafiają do domu, w którym myślą, że są bezpieczni, ale okazje się, że wcale tak nie jest. Tracą Terese, zyskują nowego kolege, muszą radzić sobie z głodem, żeby potem móc najeść się do syta. A potem rozpoczynają się kolejne próby. Przychodzi do nich mężczyzna, który przedstawia im zadanie. Rozpoczyna się wyścig z czasem. Tylko nieliczni ujdą z życiem...

Może zabrzmi to dziwnie, ale zaintrygował mnie sposób w jaki umierali niektórzy bohaterowie. Autor książki wymyślał bardzo ciekawe rzeczy, nie chcę spojlerować, dlatego na tym się zatrzymam.
Książka jest bardzo nieprzewidywalna i trzyma w napięciu. Aż do ostatniej kartki nie wiedziałam co się dzieje, komu powinni zaufać, a kto jest zdrajcą. Kim tak naprawdę jest nowy chłopak? Czy DRESZCZ jest dobry? Czy Teresa mogłaby zdradzić? Czym są wszystkie 'zmienne'? Co DRESZCZ chce osiągnąć? Kim takim jest Thomas, że jest dla nich tak ważny?
Te i wiele innych pytań wciąż pozostają w mojej głowie bez odpowiedzi. Przez mój umysł przelatują różne wątki, które niby mówią wszystko, ale z których niewiele rozumiem, które pozostawiają niedosyt i chęć sięgnięcia po kolejną część, żeby odkryć wszystkie tajemnice czekające w jej wnętrzu.

Opowieść o Thomasie wciąga. I to bardzo. Chociaż przeczytanie książki zajęło mi dość sporo czasu (było to spowodowane ogromem nauki), nie mogłam zasnąć nie przeczytawszy chociaż jednego rozdziału zaspokajającego moją ciekawość.

„Śmiało, umieraj razem z Thomasem. Ja wolę uciec po kryjomu i żyć później z wyrzutami sumienia.”

Pomysł na całą serię jest dość nietypowy. O ile pobyt w Labiryncie na początku wydawał się dość nieciekawy, o tyle druga część już do mnie przemówiła. Historia wzbudza bardzo dużo emocji, całą ich gamę - od śmiechu poprzez gniew aż do łez.

Ciekawi są też bohaterowie. Thomas z nudnego, strachliwego chłopaka zmienia się niemal w przywódcę, co jak dla mnie jest wielkim postępem. W tej części staję się już dość atrakcyjny, w porównaniu do poprzedniej kiedy wzbudzał we mnie raczej odrazę, jest to kolejny plus.
Uwielbiam Minho. Od początku darzyłam go sympatią, ma w sobie to coś ;) Teresy i Nowego Chłopaka (pisze tak bo nie pamiętam jego imienia) nie mogę za bardzo rozgryźć, co w sumie czyni ich postacie jeszcze bardziej interesującymi. Jest jeszcze Newt, co do którego moje uczucia są mieszane, nie jest ani moim ulubieńcem, ani też nie mam do niego żadnych zastrzeżeń. Pozostałych streferów nie znam za dobrze lub nie jestem do nich przywiązana, więc nie ma co o nich wspominać :)

To mniej więcej tak wyglądają moje odczucia względem tej książki, nic więcej nie przychodzi mi do głowy, co mogłabym jeszcze dodać.

Części:
1. "Więzień Labiryntu"
2. "Próby Ognia"
3. "The Kill Order"

Podsumowanie: Bardzo dobra książka, wspominam pozytywnie, dość ciekawy pomysł, trzyma w napięciu no i jest nieprzewidywalna. Moim zdaniem lepsza od poprzedniej części.

A.

25.11.2013

"Cinder" - Marissa Meyer



Nie jestem fanką One Direction, i to jest chyba jedyna ich piosenka, której słucham. Coś mi się w niej spodobało i skojarzyło z tą książką.

Tytuł: "Cinder"
Autor: Marissa Meyer
Tytuł oryginalny: "Cinder"
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 440
Seria: Saga Księżycowa 
Tom: I
Ocena: 5/6

Opis:
"Saga przyszłości ma swój początek dawno, dawno temu… Cinder mieszka w hałaśliwym Nowym Pekinie, zdziesiątkowanym przez zarazę. Jako dziewczyna cyborg o tajemniczej przeszłości jest obywatelką drugiej kategorii. Lecz kiedy na jej drodze staje przystojny książę Kai, Cinder nagle znajduje się w epicentrum międzygalaktycznej walki z bezlitosną królową Luny. Rozdarta między obowiązkiem a wolnością, wiernością a zdradą, musi wyjawić sekrety swojej przeszłości, aby ochronić przyszłość..."


Moje wrażenia:
Pierwsza moja myśl kiedy dowiedziałam się o czym jest książka? "Co?! Cyborg, Chiny i Kai? To nie może być fajna książka." Dla jasności cyborgi kojarzą mi się z różnego rodzaju mechanizmami, a myślałam, ze to w jakiś sposób wyklucza miłość, no bo co, robot się kocha w księciu? Nie leży mi to jakoś. Nie znam się za bardzo na cyborgach ani nic w tym stylu, ale wyszło na to, ze cyborg to nie to samo co robot i że jest to człowiek z mechanicznymi częściami.

„Czy istoty twojego pokroju wiedzą, czym jest miłość? Czy ty w ogóle coś odczuwasz, czy to jedynie kwestia... oprogramowania?”

Dalej... dlaczego złe skojarzenie z Chinami? Nie lubię kultury azjatyckiej, nie interesuje mnie to, nie pociąga wręcz odpycha, nie chcę się w to zagłębiać.
No i ostatnie Kai - była taka bajka o królowej lodu i tym rozbitym lusterku, co ten Kai miał w oku. No nie wiem czy ktoś kojarzy o co mi chodzi, ale była to taka trochę smutna bajka.
Także stąd złe skojarzenia, ale o ile na początku darzyłam książkę ogromną niechęcie, o tyle potem się to zmieniło w uzależnienie i nie mogłam przestać jej czytać :)

„Łatwiej jest przekonać innych o swojej urodzie, jeśli samemu nie ma się co do niej wątpliwości. Lustra mają jednak nieprzyjemny zwyczaj przekazywania prawdy.”
 
Jeśli chodzi o samą książkę, to na samym początku czytanie szło mi dość ciężko, jak już mówiłam, dużo nieprzyjemnych skojarzeń. Ale kiedy udało mi się przebrnąć przez negatywne usposobienie książka okazała się bardzo ciekawa i przyjemna. Cała akcja dzieje się w Nowym Pekinie, gdzie dziewczyna - cyborg - Cinder prowadzi swoje spokojne (no nie do końca takie spokojnie, jak się okazuje) życie. Jest to taka trochę futurystyczna wersja "Kopciuszka". Cinder mieszka ze swoją macochą i przyrodnimi siostrami (jednak z jedną z sióstr się przyjaźni, co trochę odbiega od oryginalnej wizji 'okrutnych sióstr' z "Kopciuszka"). Pracuje jako mechanik (co również trochę mnie na początku odrzuciło, no bo nie wyobrażałam sobie Kopciuszka - mechanika). 
 
„36,28 procent. W takim stopniu nie była człowiekiem.”
 
W Nowym Pekinie panuje zaraza, która zabija bardzo wielu mieszkańców. Ofiarami tej choroby padają m. in. cesarz i siostra Cinder. Pałacowi medycy szukają cyborgów, na których mogliby testować nowe formuły leków. Cinder staje się jednym z takich eksperymentów, jednak okazuje się, ze nie chodzi tylko o lek, cała sprawa z szukaniem cyborgów ma swoje drugie dno.
 
„Cinder wbiła wzrok w hologram i wyobraziła sobie obserwację własnej śmierci. W czasie rzeczywistym.”
 
Chciałam trochę opisać książkę, ale cała akcja jest wielowątkowa i ciężko wszystko ująć w krótkim tekście i nie spojlerować przy tym za dużo. Skupiłam się tu na jednym wątku, ale są też oczywiście inne, jak np. wątek miłości Cinder i Kaia, którzy bardzo często 'przypadkiem' na siebie wpadają, aż w końcu rodzi się między nimi uczucie, które nie kończy się takim idealnym happy endem, jak w "Kopciuszku".
 
„Nie rób tego. Nie jestem tego warta. Wiesz o tym.”
 
Książkę bardzo dobrze się czyta, jest to coś nowego, nic związanego z typowymi wampirami, wilkołakami etc. Zupełnie inna historia. Chociaż nawiązuje trochę do innej już znanej powieści, nie psuje to zabawy odkrywania kolejnych wydarzeń, wręcz przeciwnie, zachęca do dalszego czytania i szukania podobieństw do oryginalnego "Kopciuszka".
 
Części:
1. "Cinder"
2. "Scarlet"
3. "Cress"
4. "Winter"

Podsumowanie: Nie jest to typowa oklepana fabuła. Książka zdecydowanie zaskakująca i zachęcająca do odkrywania coraz to nowych zagadek zawartych w jej wnętrzu.

xo, A.

23.09.2013

"Delirium" - Lauren Oliver



Tytuł: "Delirium"
Autor: Lauren Oliver
Seria: Delirium
Tom: I
Ocena: 6/6

Opis:
„Mówili, że bez miłości będę szczęśliwa.
Mówili, że lekarstwo na miłość sprawi, że będę bezpieczna.
I zawsze im wierzyłam.
Do dziś.
Teraz wszystko się zmieniło.
Teraz wolę zachorować i kochać choćby przez ułamek sekundy, niż żyć setki lat w kłamstwie”.


Dawniej wierzono, że miłość jest najważniejszą rzeczą pod słońcem.
W imię miłości ludzie byli w stanie zrobić wszystko, nawet zabić.
Potem wynaleziono lekarstwo na miłość.

Czy gdyby miłość była chorobą, chciałbyś się wyleczyć?"

Moje wrażenia:
Sięgnęłam po tę książkę, po pierwsze: z polecenia, po drugie: było o niej dość głośno, więc chciałam sama przekonać się skąd ten 'szum'. Intrygowałam mnie od samego początku, co wynikało prawdopodobnie bardziej z tego 'szumu' niż z samej treści (chociaż treść również intrygująca). Przez całą książkę próbowałam przewidzieć co wydarzy się dalej żeby udowodnić sobie, że książka jest przewidywalna, ale nie jest. Są rzeczy, których można się domyślić, ale która książka takich nie posiada?
"Miłość – najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija cię zarówno wtedy, gdy cię spotka, jak i wtedy, kiedy cię omija"
Książka super, pisze tak o połowie książek, które czytam, ale dla mnie książka jest SUPER, FAJNA, SŁABA albo NUDNA. Ta zalicza się do kategorii 'SUPER', bo, no, jest super. Ciekawa, o czymś innym nić wszystkie. Miłość jako choroba? Bardzo pomysłowe. Chociaż wątek miłosny dość przewidywalny, oczywiste było kto się w kim zakocha i że nie będzie to miało pozytywnych konsekwencji.
"Nasze oczy spotkały się tylko na kilka sekund i z pewnością dla niego byłam tylko niewyraźną, zwyczajną twarzą, którą trudno zapamiętać."
Właśnie zaczęłam wyczuwać tu coś z Romea i Julii. No bo chłopak i dziewczyna, zakochani w sobie, chociaż jest to łamanie wszystkich zasad. Coś nie wyobrażalnego w ich świecie, co nie powinno się nigdy wydarzyć, ale czy chociaż chwila prawdziwego szczęścia nie znaczy więcej niż życie w nieświadomości? Nudnym, prostym życiem, którego wszyscy od ciebie wymagają?
"Życie nie jest życiem, jeśli się przez nie tylko prześlizgniesz. Wiem, że jego istota polega na tym, by znaleźć rzeczy, które mają znaczenie, i trzymać się ich, walczyć o nie i nie odpuścić."
Bohaterowie są przecudowni! Może Alex nie uwiódł mnie jakoś, ale jego postawa, zachowanie to jest coś niesamowitego. Jest w nim coś z romantyka, coś heroicznego, jakaś część zwykłego nastolatka i dorosłego, bardzo sprytnego i przebiegłego, człowieka. Co stwarza obraz prawie że idealnego mężczyzny, z wadami, które nie wiem czy można nazwać wadami, bo są urocze i tak ujmujące, że ciężko ich nie polubić.
"Ten, kto skacze do nieba, może upaść, to prawda. Ale może też poszybować w górę."
Lena też jest wspaniała, i to nie dlatego, że uwielbiam jej imię, dlatego, że rzeczywiście taka jest. Przechodzi zmianę, która tak naprawdę może wcale nie jest zmianą. Zmienia się jej podejście do świata i do różnych rzeczy, choć tak naprawdę myślę, że to podejście zawsze było takie samo, a ona wmawiała sobie, że jest inaczej, co tak czy siak sprawiło, ze ukazała nam prawdziwy obraz siebie jako silnej kobiety, która potrafi rzeczywiście być sobą i działać tak jak ona chce, a nie podporządkowywać się woli innych i robić wszystko pod ich dyktando, jak to robiła wcześniej, żeby nie być ta INNĄ, z którą jest coś nie tak.
"Powiem Wam coś. Nie jestem nikim wyjątkowym. Jestem zwyczajną dziewczyną. Mam niecałe metr sześćdziesiąt wzrostu i jestem przeciętna pod każdym względem. Ale znam pewien sekret. Możecie zbudować mury aż do nieba, a mnie i tak uda się nad nimi przefrunąć. Możecie mnie przygwoździć do ziemi tysiącami karabinów, a i tak stawię opór . I jest nas tutaj wielu , więcej niż wam się wydaje. Ludzi , którzy odmówili zejścia na ziemię."
Oprócz tego co już napisałam myśle, że warto byłoby nadmienić, że książka jest bogata w cytaty. Ale nie takie zwykłe, które można znaleźć byle gdzie, tylko w te z rodzaju głęboki, które zmuszają nas do jakichś przemyśleń związanych z naszym życiem, co jest kolejną niesamowitą rzeczą, bo nie często trafiam na tak refleksyjne książki zapewniające rozrywkę, relaks i jakiś rodzaj edukacji.
"Wszystko będzie dobrze. Słowa, które tak naprawdę nic nie znaczą, które są mantrą rzucaną w przestrzeń i mrok jak rozpaczliwe próby uchwycenia się czegoś, gdy się spada."
Dzisiejsza recenzja trochę bardziej filozoficzna, chyba udziela mi się szkolny klimat, który swoją drogą zaczyna mnie już denerwować. W każdym razie książka zdecydowanie warta polecenia, bo czytanie jej to jednak fajna przygoda, a zakończenie jest nieźle porąbane, niespodziewane na pewno (przynajmniej jeśli chodzi o mnie)

Części:
1. "Delirium"
2. "Pandemonium"
3. "Requiem"

Podsumowanie: Ten kto nie przeczyta tej książki niech żałuje do końca życia. :)

A.

12.08.2013

Książka | Niezgodna - Veronica Roth

Tytuł: "Niezgodna"
Autor: Veronica Roth
Tytuł oryginalny: "Divergent"
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 350
Seria: Niezgodna
Tom: I
Ocena: 6/6









Dlaczego sięgnęłam po tę książkę?
A no to jest jedna z ciekawszych historii. Więc jak na nią trafiłam? Znalazłam na weheartit.com obrazek.


Znacie tych bohaterów? Ja znałam wszystkich oprócz TRIS. Więc wygooglowałam jej imię i w ten sposób doszłam do tego w jakiej książce była i przeczytałam ją. Koniec historii. W mojej głowie brzmiało to lepiej, ale, no proszę, lepsze to niż "koleżanka mi poleciła" tak czy nie? real or not real? (hehe joke, taki ze mnie żartowniś)

Opis:
Altruizm (bezinteresowność), Nieustraszoność (odwaga), Erudycja (inteligencja), Prawość (uczciwość), Serdeczność (życzliwość) to pięć frakcji, na które podzielone jest społeczeństwo zbudowane na ruinach Chicago. Każdy szesnastolatek przechodzi test predyspozycji, a potem w krwawej ceremonii musi wybrać frakcję. Ten, kto nie pasuje do żadnej, zostaje uznany za bezfrakcyjnego i wykluczony.

Ten, kto łączy cechy charakteru kilku frakcji, jest niezgodny – i musi być wyeliminowany...

Szesnastoletnia Beatrice dokonuje wyboru, który zaskoczy wszystkich, nawet ją samą. Porzuca Altruizm i swoją rodzinę, by jako Tris stać się twardą, niebezpieczną Nieustraszoną. Będzie musiała przejść brutalne szkolenie, zmierzyć się ze swoimi najgłębszymi lękami, nauczyć się ufać innym nowicjuszom i przekonać się, czy w nowym życiu, jakie wybrała, jest miejsce na miłość.

Ale Tris ma tajemnicę, której musi strzec przed wszystkimi, bo wie, że jej odkrycie oznacza dla niej śmierć.


Krótko o treści:
Główną bohaterką jest Tris Prior szesnastoletnia Altruistka, która podczas testu przynależności odkrywa, że jest niezgodna - czyli ma predyspozycje do więcej niż jednej frakcji. Tris staje przed wyjątkowo trudnym wyborem i decyduje się na Nieustraszoność. W trakcie nowicjatu poznaje instruktora, który pomaga jej przetrwać trudne chwile. Następnie wybuch wojna pomiędzy Altruizmem - dawną frakcją Tris - a Erudycją i Nieustraszonością.

„Jestem Niezgodna. I nie można mnie kontrolować.”

Moje wrażenia:
Zaczynając od spraw technicznych - przyjemna okładka, chociaż jest na niej multum przechwałek, czego jeszcze chyba nie widziałam na żadnej książce. Dosłownie cała okładka pełna jest porównań do Igrzysk Śmierci, miejsc jakie zajęła w przeróżnych rankingach i pozytywnych opinii z internetu i prasy.
Kolejną rzeczą jest fakt, że tłumaczenie niektórych zwrotów jest okropne, jest pełno niedociągnięć zarówno w kwestii tłumaczenia jak i korekty, co zdecydowanie utrudnia czytanie książki. Mam w planach przeczytanie oryginału, bo wierze, że wtedy zabrzmi mi to lepiej.

„Nie poddam się, niech ten ktoś, kto patrzy na mnie przez kamerę, widzi, że jestem odważna. Ale czasem to nie podjęcie walki świadczy o odwadze, ale stawienie czoła nieuchronnej śmierci.”

No i jeszcze przeczytałam, że jest ogromna różnica stron w wydaniach - w angielskim jest ich aż 576, natomiast w polskim zaledwie 350. I w tym momencie zaczyna wydawać mi się, że coś jest nie halo, bo to jest jednak, wydaje mi się, ogromna różnica. Dlatego teraz nie ma innej opcji jak sięgnąć po angielską wersję.

„Ludzki rozum może usprawiedliwić każde zło; dlatego jest takie ważne, że nie polegamy na nim.”

Bardzo podoba mi się styl pisania autorki, jest lekki, przyjemnie i szybko się czyta. Chociaż autorka jest dość młoda - i to widać. Książka zawiera wiele zdań, nie wiem jak to ująć, ale wydają mi się za proste, wręcz sztuczne, opisy nie są tak barwne jak to bywa w niektórych książka, jednak nie przeszkadza mi to, przynajmniej nie są nużąca. Z dwojga złego wole te okrojone, w sumie i tak bardziej lubie dialogi.
 
„Tłumię strach. Kiedy podejmuję decyzję, udaję, że on nie istnieje.”

Doskonale wymyślone i przedstawione postacie. Trzeba przyznać, że główna bohaterka jest trochę wyidealizowana, ale da się to przeżyć, poza tym to tylko książka, nie musi być aż tak bardzo realistyczna. Wręcz przeciwnie. Lubie jak świat jest wyidealizowany, oczywiście bez przesady, ale jest w tym coś magicznego, pozwala oderwać się, od często szarej, rzeczywistości i wkroczyć w tą piękną i różową.

„Spokój jest ograniczeniem.”

Z początku akcja lekko się wlecze, ale szybko zaczyna intrygować. Ładnie się rozwija, jest wartka i nieskomplikowana, a na końcu pędzi wręcz ze śmiertelną prędkością. Zaskakująca, momentami wzruszająca albo niesamowicie zabawna.
 
„- Czy wyglądam, jakbym płakała?
- Hm. - Nachyla się bliżej, mruży oczy, jakby robił przegląd mojej twarzy. Uśmiech błąka mu się w kącikach ust. Jeszcze bliżej, będziemy oddychać tym samym powietrzem, jeśli nie zapomnę o oddychaniu. - Nie, Tris. - Uśmiech zostaje zastąpiony poważniejszą miną, kiedy dodaje: - Wyglądasz na twardą jak głaz.”

Cudownie rozwinięty wątek miłosny! W innych książkach nie zwracam na to większej uwagi, jak się rozwija, po prostu pojawia się i jest. Ale naprawdę, tutaj, cały wątek został rozwinięty przepięknie, subtelnie, tak, że nawet nie sposób zorientować się kiedy faktycznie się w sobie zakochują i za to ode mnie ogromny plus!

No i książka oczywiście niesamowicie wciągająca! Przeczytałam ją w zaledwie kilka godzin. Z niecierpliwością czekam, aż będę miała okazję przeczytać kolejną część.

PLUSY:
* Wartka, intrygująca akcja
* Cudowne postacie (zakochałam się w Cztery! W każdej książce zakochuje się w jakimś bohaterze, czy to tylko ja czy ktoś też tak ma? :))
* Rozwinięcie wątku miłosnego - genialne
* Wciągająca!

MINUSY:
* Tłumaczenie i korekta, błędy utrudniające czytania
* W tym dłuższym opisie jest trochę więcej błędów, ale mi osobiście inne rzeczy tak nie przeszkadzają, są to raczej szczególiki, więc nie będę ich tu wypisywać.

Części:
1. "Niezgodna"
2. "Zbuntowana"
3. W przygotowaniu; tytuł: Allegiant; data premiery: 22.10.2013

Podsumowanie: Polecam gorąco! A ja mam zamiar ją kupić (bo książki wypożyczam z biblioteki), tylko angielską wersję, bo mam wrażenie że będzie lepsza, żeby móc do niej w każdej chwili sięgnąć, bo na pewno to zrobie!

Ekranizacja:
Premiera filmu na podstawie powieści 20.03.2012. Więcej informacji tutaj.
Według mnie aktorzy są dobrani źle :< zupełnie nie pasują do mojego wyobrażenia, wiem, że nie każdy może być zadowolony, ale nigdy jeszcze się nie zdarzyło, żeby tak bardzo aktorzy odbiegali od moich wyobrażeń o nich. No i, co najważniejsze, główny bohater jest ZA STARY! Halo on ma mieć 18 lat, a nie 28! :c O ile książka jest dla mnie ogromnym hitem, o tyle do filmu nie wiem czy się przekonam. Ale poczekam z ocenianiem na efekt końcowy.

A.